Are you the publisher? Claim or contact us about this channel


Embed this content in your HTML

Search

Report adult content:

click to rate:

Account: (login)

More Channels


Channel Catalog


Channel Description:

Znajdziesz u nas autorskie teksty popularnych blogerów, testy sprzętu i aplikacji, oraz wiele więcej.
    0 0

    operatorzy nieprzygotowani na nawałnice?

    Nawałnice, które przeszły kilka dni temu nad Polską, pozbawiły prądu setki tysięcy gospodarstw domowych. Wystąpiły też przerwy w dostępie do usług telefonii komórkowej. Przy tej okazji padła sugestia ze strony Ministerstwa Energii, że operatorzy nie byli odpowiednio przygotowani.

    Wiceminister energii Andrzej Piotrowski, komentując skutki nawałnic nad Polską zasugerował, że operatorzy nie byli przygotowani na sytuację, że przestaje działać kilkanaście lub kilkadziesiąt stacji bazowych telefonii komórkowej.

    Polityk zasugerował nawet, że konieczna będzie zmiana standardów i dodał, że na początku roku resort energii sugerował, że zabezpieczenia nie są wystarczające. Piotrowski mówił też, że obecnie sieci podtrzymują zasilanie tylko przez kilka godzin. Później zaś konieczne jest dostarczenie agregatów. Wiceminister podkreślił też, że stacje często nie były budowane w miejscach, gdzie zasilanie może być gwarantowane.

    Operatorzy nie odnieśli się do słów ministra. Marcin Gruszka, rzecznik P4, operatora sieci Play, w wypowiedzi dla Spider's Web podkreślił, że w wyniku wichury przewrócił się tylko jeden nadajnik Playa, zlokalizowany w Chojnicach. Jedynie cztery korzystały z zasilania zapasowego, ale działały bez przerwy.

    Jak operatorzy zabezpieczają się przed nawałnicami?

    Mechanizm zabezpieczeń w tego typu przypadkach wyjaśnił nam Arkadiusz Majewski z Polkomtela.

    Istnieją różne formy zabezpieczenia stacji BTS w przypadku braku dostaw energii elektrycznej - mówi przedstawiciel operatora sieci Plus. Rodzaj zabezpieczeń zależeć ma od ich "ważności" dla architektury sieci.

    Jakie zabezpieczenia stosuje więc Polkomtel? Są to podwójne linie zasilające w stacjach węzłowych, stacjonarne agregaty prądotwórcze, ale również zasilanie bateryjne stacji. W trudniejszych przypadkach wysyłane są ekipy techniczne dysponujące agregatami, dzięki którym możliwe jest przywrócenie zasilania.

    W skrajnych przypadkach operator jest w stanie przełączyć transmisję z zasobów dzierżawionych, które nie są używane, na własne działające. Przedstawiciel Plusa podkreśla, że sieć jest zbudowana bezpiecznie, a opisane mechanizmy zostały wykorzystane podczas ostatniej nawałnicy.

    Standard zasilania jest jednolity dla wszystkich stacji bazowych. Przewiduje on instalację podtrzymania bateryjnego umożliwiającego utrzymanie działania stacji w przypadku zaniku zasilania o określonym czasie jego trwania - powiedział nam z kolei Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange. Czas podtrzymania jest różny i zależy od konfiguracji danej stacji bazowej, obciążenia i warunków.

    Przedstawiciel Orange wyjaśnia, że informacja o przerwach w zasilaniu odbierana jest natychmiast przez służby operatora zajmujące się utrzymaniem infrastruktury. Na podstawie analizy przyczyn, oceny skali i wpływu na klienta określane są priorytety - tłumaczy Jabczyński.

    T-Mobile zapewnia, że w wyniku nawałnicy nie została przewrócona lub trwale uszkodzona żadna stacja bazowa. Operator tłumaczy też w specjalnym komunikacie, jak wygląda sposób postępowania w podobnych wypadkach.

    Informacje o wszystkich utrudnieniach automatycznie i natychmiastowo trafiają do Centrum Zarządzania Siecią, które przez całą dobę monitoruje działanie infrastruktury i w każdej chwili może zlecić naprawę usterki technikom w dowolnym miejscu w kraju. Na szczęście naprawienie tego typu usterki nie wymagało wiele czasu i nasi technicy szybko się z nimi uporali.

    Jednocześnie T-Mobile podkreśla, że większym utrudnieniem okazały się przerwy w dostępie do energii elektrycznej. Problem wystąpił w ponad 200 lokalizacjach, w których działają stacje operatora. Obiekty T-Mobile korzystały z bateryjnych systemów podtrzymania działania. Są w nie wyposażone wszystkie stacje. Ważne z punktu widzenia architektury sieci obiekty, posiadają również agregaty prądotwórcze. W terenie pracowały też mobilne ekipy z agregatami awaryjnymi. Tylko w województwach pomorskim i kujawsko-pomorskim działało ich 20.

    Nawałnice, które przeszły przez Polskę podczas długiego weekendu pozbawiły życia sześć osób. 52 osoby zostały ranne. Szczególnie ucierpieli mieszkańcy województw: wielkopolskiego, kujawsko-pomorskiego i pomorskiego. Jeszcze w środę rano bez prądu było 20 tys. gospodarstw domowych w tych województwach. W całej Polsce odnotowano 4 tys. przypadków zerwania dachów, w tym 2,8 tys. dotyczy budynków mieszkalnych.

    Aktualizacja: do tekstu dodaliśmy oświadczenie T-Mobile wydane w związku z nawałnicami.



    Polscy operatorzy kontra burze

    0 0

    Jeżeli ktoś dalej ma wątpliwości na temat planów Microsoftu względem Windows 10 S, powinien bliżej przyjrzeć się aktualizacjom dla Surface Pro. Wkrótce na rynku pojawią się hybrydy z tym ułomnym Windows 10 S.

    Windows 10 S to projekt, któremu bardzo kibicuję - tylko pozornie wbrew zdrowemu rozsądkowi. Dlaczego życzę sukcesu wersji Windows, która w oczywisty sposób oferuje mniejszą funkcjonalność od tradycyjnej wersji? Pisałem o tym już nieraz, ale chętnie powtórzę: bo to wersja Windows, która rozwiązuje największy problem tego systemu operacyjnego. I trafi wkrótce na sztandarowy produkt Microsoftu jakim są hybrydy Surface Pro.

    Windows 10 S skutecznie łączy jedną z najważniejszych zalet Windows, jaką jest zgodność wsteczna, z metodą na rozwiązanie problemów, jakie ta powoduje. Bezpieczny i nowoczesny Windows musi na potrzeby archaicznych i źle napisanych aplikacji wyłączyć owe zabezpieczenia, narażając się na uszkodzenia ze strony tychże programów i złośliwego oprogramowania. Windows 10 S pozwala na uruchamianie starszych programów pod warunkiem spełnienia przez nie pewnych standardów. A więc opakowania w kontener UWP, co dla twórców aplikacji powinno być relatywnie proste.

    W efekcie otrzymujemy system nieporównywalnie odporniejszy na działanie złośliwego oprogramowania i praktycznie niezawodny. Windows 10 S będzie równie żwawy i stabilny pierwszego dnia po uruchomieniu, jak i po dwóch latach pracy na nim. A teraz, jak już wspomnieliśmy, trafia na Surface Pro.

    Windows 10 S na Surface Pro.

    Najnowsze aktualizacje dla tegorocznego modelu Surface Pro przygotowują go do obsługi Windows 10 S. Nie jest przy tym jasne czy te aktualizacje mają pozwolić na łatwiejszą przesiadkę z Windows 10 Pro na Windows 10 S czy też wkrótce w sklepach pojawią się hybrydy Surface Pro z Windows 10 S na pokładzie. Bez znaczenia. Bo to przede wszystkim potwierdza nasze przypuszczenia: Windows 10 S nie jest tylko eksperymentem i propozycją dla rynku edukacyjnego.

    Do tej pory faktycznie był oferowany wyłącznie z najtańszymi notebookami dla tego rynku oraz z prezentowanym w szkolnym kontekście Surface Laptopie. Teraz trafia na najważniejszy produkt sprzętowy w ofercie Microsoftu, który z edukacją w żaden sposób nie jest utożsamiany. I z całą pewnością twórcy Windowsa przygotowali już swoim partnerom sprzętowym oferty nie do odrzucenia na Windows 10 S.

    Szczegółów tych domniemanych ofert oczywiście nie znamy. Nie zdziwiłoby mnie jednak, gdyby docelowo Windows 10 S był oferowany za darmo lub za minimalną opłatą, a system spłacałby się przez konsumpcję usług Microsoftu przez użytkowników. No i na licencjach na Windows 10 Pro, który – co bardzo ważne – nadal będzie oferowany wszystkim zainteresowanym w formie niedrogiego rozszerzenia.

    Czy Windows 10 S jest już gotowy? Dla mnie – nie. Sprawił mi kilka problemów technicznych (choć te mogły już zostać wyeliminowane), nie znalazłem też w nim kilku niezbędnych mi aplikacji. Brakuje mu już jednak bardzo niewiele. A aplikacji – tych dobrych aplikacji, w tym tych Win32 – w Sklepie Windows przybywa teraz w zasadzie już co kilka dni.



    Już nie tylko Surface Laptop. Eksperyment „Windows 10 S” zatacza coraz szersze kręgi

    0 0

    Jakie są najbardziej rozchwytywane telefony na rynku? Znamy już odpowiedź na pytanie. Klienci najchętniej wybierali sprzęty firm Apple, Samsung oraz… Xiaomi. Model Redmi 4A szturmem wszedł na listę TOP 5 najpopularniejszych smartfonów ostatniego kwartału.

    Firma analityczna Strategy Analytics stworzyła zestawienie sprzedaży smartfonów na rynku globalnym. Z jej danych wynika, że najpopularniejszym modelem w drugim kwartale bieżącego roku był iPhone 7, który sprzedał się w 16,9 mln egzemplarzy i tym samym zdobył 4,7 proc. rynku. Drugim pod względem popularności modelem był większy iPhone 7 Plus, który trafił do 15,1 mln użytkowników i zdobył 4,2 proc. światowego rynku.

    Zdecydowanie gorsze wyniki zanotowały dwa najpopularniejsze smartfony z Androidem, czyli Samsung Galaxy S8 oraz Samsung Galaxy S8+. Trafiły one kolejno do 10,2 oraz 9 mln klientów, co przełożyło się na 2,8 oraz 2,5 proc. rynkowych udziałów. Samsung ma więc powody do zadowolenia, ale jeszcze trochę brakuje mu do Apple.

    Sytuacja może nigdy nie ulec zmianie, ponieważ wiele bogatych rynków, takich jak Stany Zjednoczone oraz kraje skandynawskie, jest bardzo przyzwyczajonych do iPhone'ów oraz systemu iOS. Koreańczycy jednak te braki nadrabiają sprzedażą innych, tańszych modeli smartfonów. W końcu w ujęciu ogólnym to właśnie Samsung jest największym producentem urządzeń mobilnych, zaś Android najpopularniejszym oprogramowaniem na świecie

    Zaskoczeniem jest ostatnie miejsce na liście TOP 5 smartfonów.

    Nie jest to bowiem sprzęt z najwyższej półki, o którym marzą tłumy. Ani też urządzenie, które możemy zobaczyć na billboardach i do którego wzdychają wszyscy fani nowych smartfonów.

    Jest nim budżetowy Xiaomi Redmi 4A, który trafił do 5,5 mln klientów i zdobył 1,5 proc. rynkowych udziałów. To doskonały wynik jak na sprzęt z najniższej półki, który nie jest praktycznie nigdzie reklamowany. Słyszymy o nim wyłącznie dzięki mediom i licznym zadowolonym klientom.

    https://www.youtube.com/watch?v=E9dJjfjKy7Y

    Trzeba mu jednak oddać, że to jedno z najlepszych tanich urządzeń dostępnych na rynku. W Polsce da się go kupić za około 500 zł, zaś w Chinach kosztuje nieco ponad 300 zł. Jego główne cechy to dobra jakość wykonania, bardzo rozsądna specyfikacja wystarczająca do codziennego użytku oraz dostęp do kolejnych aktualizacji oprogramowania. Niebawem ten bardzo tani model otrzyma aktualizację do najnowszego MIUI 9. Niewiele tanich smartfonów może pochwalić się tak dobrym wsparciem producenta.

    Sytuacja ta pokazuje, że najwyższy segment rynku ustabilizował się.

    Istnieje na nim praktycznie tylko Apple oraz Samsung, zaś Huawei z coraz lepszym skutkiem stara się strącić z piedestału przynajmniej jedną z tych firm. Z kolei w przypadku najtańszych modeli dla wielu osób oczywistym wyborem staje się sprzęt Xiaomi, na przykład modele takie jak Redmi 4A oraz 4X. To zasługa kilku czynników, z których najbardziej istotnym jest, że chińska firma nie zarabia na smartfonach - jej przedstawiciele sami przyznali to w wywiadach. Xiaomi sprzedaje urządzenia mobilne praktycznie po kosztach i w ten sposób bardzo skutecznie promuje swoją markę. To nie obchodzi jednak klientów, którzy po prostu chcą dostać dobry sprzęt w niskiej cenie.

    Być może w kolejnych latach podobne zestawienia coraz częściej będą zdominowane przez chińskie marki, takie jak Huawei, Xiaomi oraz Oppo, którym udaje się tworzyć naprawdę dobre urządzenia w cenie niższej niż u konkurencji. Jednak nawet jeżeli kiedykolwiek dojdzie do takiej sytuacji, to poczekamy na nią jeszcze co najmniej kilka lat. Samsung i Apple mają jeszcze czas na obronę swojej pozycji.



    Oto 5 najpopularniejszych smartfonów na świecie

    0 0

    Xiaomi Redmi Note 5A będzie miał premierę za kilka dni. Już teraz wiemy, jak będzie wyglądał nowy smartfon Xiaomi.

    Xiaomi Redmi Note 4 to jeden z najpopularniejszych smartfonów Xiaomi. Trudno się temu dziwić, ponieważ cechuje się on bardzo dobrą jakością wykonania, ma absolutnie wystarczającą wydajność dla zdecydowanej większości użytkowników, a jego stosunek jakości do ceny jest bardzo dobry.

    Niebawem Xiaomi wypuści model Xiaomi Redmi Note 5A.

    Można domyślać się, że będzie to tani smartfon wyposażony w naprawdę duży wyświetlacz. Taki mariaż popularnych modeli Xiaomi Redmi 4A oraz Xiaomi Redmi Note 4. Nowe urządzenie będzie dostępny w trzech kolorach: srebrnym, złotym oraz różowym.

    Oto Xiaomi Redmi Note 5A.

    Nie mamy wielu potwierdzonych informacji na temat tego modelu. Na stronie MIUI opublikowano wyłącznie jego zdjęcia oraz datę premiery. Istnieje jednak wiele nieoficjalnych doniesień, według których model ten ma mieć wymiary 153,3 × 76,3 × 7,31 mm oraz masę 150 g. Zmieści się w nim 5,5-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 1280 x 720 pikseli, a sercem urządzenia zostanie procesor Qualcomm Snapdragon 425 z GPU Adreno 306.

    Oto Xiaomi Redmi Note 5A.

    Będzie on współpracował z 2-3 GB RAM oraz 16-32 GB pamięci flash, którą będzie można rozszerzyć za pomocą kart microSD o maksymalnej pojemności 128 GB. Konfiguracja ta będzie działać pod kontrolą Androida 7.1.1 Nougat z autorską nakładką MIUI 9.

    Oto Xiaomi Redmi Note 5A.

    Poza tym Xiaomi Redmi Note 5A będzie mieć dwa aparaty o rozdzielczościach 5 i 13 Megapikseli oraz skaner linii papilarnych. Ma wspierać standardy łączności takie jak LTE, Wi-Fi 802.11n, Bluetooth 4.2 i Dual SIM. Niestety nie będzie miał portu USB-C, do jego ładowania będzie używany nieśmiertelny standard microUSB 2.0. Martwi mnie przewidywana pojemność akumulatora, która wynosi 3000 mAh. Powinna być wystarczająca dla większości użytkowników, ale w nieco większy akumulator był wyposażony zauważalnie mniejszy model Xiaomi Redmi 4A.

    Kiedy odbędzie się premiera Xiaomi Redmi Note 5A?

    Oficjalna prezentacja Xiaomi Redmi Note 5A odbędzie się 21 sierpnia o godzinie 13:30 polskiego czasu. Wtedy też poznamy jego oficjalną specyfikację oraz na łamach bloga wstępnie zastanowimy się, czy będzie to model wart swojej ceny, która jest jeszcze nieznana.



    Właśnie taki będzie Xiaomi Redmi Note 5A

    0 0

    Skoro duzi płacą więcej, to może powinniśmy uzależnić cenę biletu od wagi?

    Węgierski przewoźnik znów zmienia swój regulamin. Przed miesiącem Wizzair wycofał darmowy bagaż podręczny, pozwalając pasażerom na zabranie na pokład tylko czegoś w rodzaju małego plecaka lub kosmetyczki. Na szczęście finalnie Węgrzy wycofali się z tych zmian i od 29 października znów będziemy mogli wnieść 10-kilogramowy bagaż podręczny. Teraz zmiany dotknęły proces odprawy, kupowania miejsc przez pasażerów o nietypowych wymiarach, a także blokowania cen biletów.

    W Wizzair odprawimy się za darmo tylko 48 godzin przed wylotem

    Długi czas odprawy przed wylotem jest o tyle wygodny, że można jej dokonać w dowolnym, wygodnym, momencie na długo przed udaniem się na płytę lotniska. Skrócenie tego czasu sprawia, że linia lotnicza dodaje nam kolejną rzecz, o której musimy pamiętać. Odprawić się można co prawda na lotnisku, ale w przypadku tanich przewoźników nie jest to opcja bezpłatna.

    We wszystkich rezerwacjach po 15 sierpnia możliwość odprawienia się została skrócona do 2 dni przed wylotem. Jeśli zaś jest to lot powrotny (np. lecieliśmy od Gruzji, a teraz wracamy), to odprawa jest możliwa na 15 dni przed wylotem.

    Check-in miesiąc przed wylotem wciąż jest możliwy, ale tylko w płatnych taryfach Wizz Go i Wizz Plus. Ich cena uzależniona jest od stawki bazowej za bilet.

    Pod kątem odprawy Wizzair przegrywa więc z Ryanairem, gdzie darmowa odprawa możliwa jest na 4 dni przed wylotem.

    Duzi zapłacą więcej za bilet w Wizzair

    W sekcji „przydział miejsc” na stronie Wizzaira możemy również przeczytać:

    Pasażerowie, którzy z jakiegokolwiek powodu nie mieszczą się na jednym miejscu, muszą wykupić miejsce dodatkowe w cenienie miejsca dla osoby dorosłej.

    Taką decyzję oceniam jednoznacznie pozytywnie. Wydaje mi się, że każdy, kto podróżował kiedykolwiek obok kogoś, naruszającego jego przestrzeń osobistą, się ze mną zgodzi. W samolotach nie mamy zbyt wiele miejsca, siedzenia stają się coraz węższe i mamy coraz mniej miejsca na nogi, a jednak ludzie stają się coraz więksi. Siedzenie przez kilka godzin obok kogoś, kto nie pasuje do rozmiaru siedzenia nie ma nic wspólnego z komfortową podróżą.

    Waga pasażerów jest bardzo ważnym aspektem lotu z punktu widzenia bezpieczeństwa, który niekiedy może prowadzić nawet do katastrofy. W 2003 roku z powodu przeciążenia i złego wyważenia zginęło 19 pasażerów i dwóch pilotów lotu Air Midwest 5481. Ich samolot rozbił się 37 sekund po starcie – uderzył w hangar i stanął w płomieniach.

    Późniejsze śledztwo wykazało, że pracownicy linii korzystali z przestarzałych instrukcji, które nieodpowiednio szacowały wagę pasażerów. Informacje zebrane od lekarzy i rodzin zmarłych pozwoliły na ustalenie, że każdy pasażer ważył przeciętnie o 9 kg więcej niż przewidywały szacunki. Sam samolot był zaś przeciążony o 264 kg, a jego środek ciężkości był przesunięty o 5 proc. do tyłu ponad dopuszczalne limity.

    [caption id="attachment_584700" align="aligncenter" width="1000"] Beechcraft 1900D - taki samolot kursował na linii Air Midwest 5481. Autor zdjęcia: Lommer[/caption]

    Skoro duzi pasażerowie będą musieli kupować dwa bilety i płacić za wybór miejsc (bo jak inaczej dostaną dwa siedzenia obok siebie?), to co z osobami wysokimi? Niekiedy ich długie nogi uniemożliwiają pasażerowi z przodu rozłożenie fotela. Czy oni także powinni płacić za wybór miejsca w pierwszym rzędzie albo przy wyjściu ewakuacyjnym?

    Jeśli już jesteśmy przy wyjściach ewakuacyjnych: czy otyli pasażerowie nie stanowią zagrożenia na wypadek awarii? Na przykład wówczas, gdy nie mieszczą się w otworach ewakuacyjnych.

    Co z lżejszymi pasażerami? Czy oni powinni płacić mniej skoro są mniejszym obciążeniem dla silników? Dlaczego osoba o wadze 60 kg może zabrać 8 kg bagażu podręcznego, czyli tyle samo, co osoba o wadze 100 kg?

    Wbrew pozorom to całkiem ciekawe pytania, na które... nie mam odpowiedzi.

    Blokada ceny na dwa dni

    „Fare lock” to bardzo ciekawa funkcja. Pozwoli na zablokowanie ceny z systemie Wizzaira w zamian za opłatę 13 zł. Blokada potrwa przez 48 godzin i po tym czasie zostanie anulowana. Funkcja będzie działała tylko na rezerwacjach dokonywanych co najmniej 7 dni przed lotem.

    Moje postępowanie w przypadku dostrzeżenia okazji u Wizzaira będzie więc wyglądało następująco: blokuję cenę, kontaktuję się ze znajomymi w sprawie wspólnej eskapady, sprawdzam możliwości urlopowe i (mam nadzieję) płacę za bilety.



    Pasażerowie niemieszczący się na jednym siedzeniu zapłacą podwójnie

    0 0

    Można już zamawiać Essential Phone - wyjątkowy telefon z dwuletnimi aktualizacjami Androida

    Na stronie essential.com można już zamówić preorder ze smartfonem Essential Phone. Ceny zaczynają się od 699 dol., a kończą na 749 dol. Szef firmy obiecał, że wysyłka czarnego telefonu będzie realizowana w kilka dni. Czyżby koniec opóźnień?

    Essential Phone jest jednym z najgorętszych telefonów 2017 roku. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka.

    Za jego stworzeniem stoi Andy Rubin, czyli ojciec systemu operacyjnego Google Android, który jakiś czas temu odszedł z firmy i działa na własną rękę. Owocem kilku lat pracy ma być właśnie Essential Phone, czyli idealny smartfon.

    Essential Phone jest wyjątkowy m.in. dlatego, że urządzenie zamknięto w tytanowej obudowie, dzięki czemu jest bardzo wytrzymałe.

    Można już zamawiać Essential Phone - wyjątkowy telefon z dwuletnimi aktualizacjami Androida

    Dodatkowo funkcjonalność smartfona możemy rozszerzać za pomocą modułów, a pierwszym modułem jest najmniejsza na świecie kamera 360 stopni, którą podpina się do telefonu. Kamerę można kupić w zestawie z urządzeniem, jednak cena jest wtedy wyższa. Co kilka miesięcy na rynku mają się pojawiać kolejne moduły, które będzie można dokupić.

    Informacją, która ucieszy wielu użytkowników Androida jest fakt, że producent zapowiedział, iż przez dwa lata będzie aktualizował Essential Phone do najnowszych wersji Androida.

    Natomiast przez trzy lata będą pojawiały się aktualizacje bezpieczeństwa, które łatają luki i rozwiązują problemy, ale nie wprowadzają już nowych funkcji.

    Nie obyło się bez problemów

    Premiera urządzenia opóźniała się tak bardzo, że wielu potencjalnych klientów zaczęło już tracić nadzieję, że Essential Phone kiedykolwiek ujrzy światło dzienne. Urządzenie zaprezentowano 30 maja, a sprzedaż miała wystartować 30 czerwca. Minął jednak czerwiec, minął lipiec, jesteśmy za połową sierpnia, a telefonu nie ma.

    Można już zamawiać Essential Phone - wyjątkowy telefon z dwuletnimi aktualizacjami Androida

    Wiele wskazuje na to, że koniec czekania jest bliski. Wczoraj firma zapowiedziała, że wysyłka urządzeń (w czarnej wersji kolorystycznej) wystartuje w ciągu 7 dni, a dzisiaj uruchomiono witrynę, na której można zamawiać smartfony.

    Na stronie essential.com dostępne są dwie opcje: smartfon Essential Phone w cenie 699 dol. oraz zestaw Essential Phone z modułem kamery 360 stopni za 749 dol. Druga opcja jest na swój sposób dobrą okazją, bo przed aktualną promocją pakiet ten wyceniono 898 dol.

    Jedyny problem jest taki, że urządzenie nie będzie dostępne - przynajmniej na razie - ani w Polsce, ani w Europie. Sprzedaż wystartuje wyłącznie w Stanach Zjednoczonych oraz Kanadzie.



    Można już zamawiać Essential Phone - wyjątkowy telefon z gwarancją aktualizacji Androida

    0 0

    asus zenfone 4 specyfikacja

    Asus, tym razem już oficjalnie, zaprezentował najnowsze modele telefonów z serii Zenfone 4. W porównaniu z informacjami, które pochodziły z wcześniejszego przecieku zmieniło się niewiele. Za to na pewno zainteresuje was kompletna specyfikacja tej serii.

    Jedyna kwestia, która nadal pozostaje tajemnicą to ceny w polskiej dystrybucji. Na nie będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Firma poinformowała, że seria Zenfone 4 pojawi się najpierw w Azji i po jakimś, bliżej nieokreślonym czasie, trafi również do Stanów Zjednoczonych i do Europy. Tymczasem przyjrzyjmy się pełnej specyfikacji nowych Zenfonów.

    Asus Zenfone 4 Pro

    ASUS ZenFone 4 Pro

    Wersja Pro to model flagowy z najmocniejszą specyfikacją. Zwróćcie też uwagę na jego jasne obiektywy i optyczną stabilizację obrazu.

    • Ekran: 5,5 cala, matryca AMOLED, 1920 x 1080 px, pokryta szkłem 2,5D Corning Gorilla Glass.
    • CPU: Snapdragon 835 Mobile + Adreno 540 GPU
    • Pamięć: 6GB RAM
    • Pamięć wewnętrzna: 64 lub 128GB, do tego obsługa kart microSD do 2 TB
    • System: Android 7.1.1 (Nougat) z nakładką Zen UI 4.0
    • Opcja Dual SIM: Hybrydowa (micro+nano/microSD)
    • Aparat z tyłu: 12 Mpx z matrycą Sony IMX362, obiektywem o jasności f/1.8 i 4-osiową, optyczną stabilizacją obrazu. Drugi obiektyw 16 Mpx z matrycą  Sony IMX351 i dwukrotym  zoomem optycznym.
    • Aparat z przodu: 8 Mpx z matrycą Sony IMX319, obketywem o jasności f/1.9
    • Czytnik linii papilarnych: z przodu
    • Audio: dwa głośniki z systemem kompresji DTS oraz dwa wbudowane mikrofony z wbudowaną redukcją szumów.
    • Łączność: 4G VoLTE, WiFi 802.11ac (2.4 i 5GHz), Bluetooth 5.0, GPS / GLONASS, NFC
    • Akumulator: 3600 mAh z technologią szybkiego ładowania
    • Wymiary: 156.9 x 75.6 x 7.6 mm
    • Waga: 175g

    Asus Zenfone 4

    ASUS ZenFone 4

    Zenfone 4 to nieco tańszy kuzyn wersji Pro. Trochę wolniejszy (zwróćcie uwagę na dwie wersje CPU), z trochę gorszym aparatem i trochę gorszym ekranem. Za to lżejszy o całe 10 g.

    • Ekran: 5,5 cala, matryca Super IPS+, 1920 x 1080 px, pokryta szkłem 2,5D Corning Gorilla Glass.
    • CPU: Snapdragon 660 + Adreno 512 GPU lub Octa Core Snapdragon 630 z Adreno 508 GPU
    • Pamięć: 6 lub 4 GB RAM
    • Pamięć wewnętrzna: 64 GB, do tego obsługa kart microSD do 1 TB
    • System: Android 7.0 z nakładką Zen UI 4.0
    • Opcja Dual SIM: Hybrydowa (micro+nano/microSD)
    • Aparat z tyłu: 12 Mpx z matrycą Sony IMX362, obiektywem o jasności f/1.8 aperture i 4-osiową, optyczną stabilizacją obrazu. Drugi aparat zamontowany z tyłu wyposażony będzie w szerokokątny obiektyw (120°, jasność nieznana) i matrycę o rozdzielczości 8 Mpx (producent nieznany)
    • Aparat z przodu: matryca o rozdzielczości 8 Mpx, obiektyw o jasności f/2.0 i ogniskowej 24 mm.
    • Czytnik linii papilarnych: z przodu
    • Audio: dwa głośniki z systemem kompresji DTS oraz dwa wbudowane mikrofony z wbudowaną redukcją szumów.
    • Łączność: 4G VoLTE, WiFi 802.11ac (2.4 i 5GHz), Bluetooth 5.0, GPS / GLONASS, NFC, USB typu C (3.1 Gen 1)
    • Akumulator: 3300 mAh
    • Wymiary: 155.36 x 75.24 x 7.7 mm
    • Waga: 165g

    Asus Zenfone 4 Selfie Pro

    ASUS ZenFone 4 Selfie Pro

    W tym momencie wkraczamy do świata telefonów z podwójnym aparatem z przodu. Zaawansowani użytkownicy Snapchata i ludzie uzależnieni od robienia sobie selfies będą wniebowzięci. Cała reszta może być lekko zdziwiona tym rozwiązaniem.

    • Ekran: 5,5 cala, matryca AMOLED, 1920 x 1080 px, pokryta szkłem 2,5D Corning Gorilla Glass.
    • CPU: Snapdragon 625 + Adreno 506 GPU
    • Pamięć: 4 GB RAM
    • Pamięć wewnętrzna: 64, do tego obsługa kart microSD do 128 GB
    • System: Android 7.0 z nakładką Zen UI 4.0
    • Opcja Dual SIM: Hybrydowa (micro+nano/microSD)
    • Aparat z tyłu: matryca o rozdzielczości 16 Mpx, ostrzenie oparte o metodę detekcji fazy.
    • Aparaty z przodu: Matryca Sony IMX362 o rozdzielczości 12 Mpx z obiektywem o jasności f/1.8, drugi obiektyw będzie szerokokątny (120°) – prawdopodobnie będzie miał te same parametry, co dodatkowy obiektyw z tyłu w modelu Asus Zenfone 4.
    • Czytnik linii papilarnych: z przodu
    • Audio: pojedynczy głośnik ze wzmacniaczem NXP Smart Amp oraz dwa wbudowane mikrofony z wbudowaną redukcją szumów.
    • Łączność: 4G VoLTE, WiFi 802.11 b/g/n, Bluetooth 4.2, GPS / GLONASS
    • Akumulator: 3000 mAh z technologią szybkiego ładowania
    • Wymiary: 154.02 x 74.83 x 6.85mm
    • Waga: 147 g

    Asus ZenFone 4 Selfie

    ASUS ZenFone 4 Selfie

    Jeśli komuś nie zależy na jakości Pro, jeśli chodzi o robienie sobie selfie, ale nadal chce mieć dwa obiektywy z przodu, prawdopodobnie wybierze ten model.

    • Ekran: 5,5 cala, matryca IPS, 1920 x 1080 px, pokryta szkłem 2,5D Corning Gorilla Glass.
    • CPU: Snapdragon 430 + Adreno 505 GPU
    • Pamięć: 4 GB RAM
    • Pamięć wewnętrzna: 64 GB, do tego obsługa kart microSD do 128 GB
    • System: Android 7.0 z nakładką Zen UI 4.0
    • Opcja Dual SIM: Hybrydowa (micro+nano/microSD)
    • Aparat z tyłu: matryca o rozdzielczości 16 Mpx, ostrzenie oparte o metodę detekcji fazy.
    • Aparaty z przodu: Matryca o rozdzielczości 20 Mpx z obiektywem o jasności f/2.0, drugi obiektyw będzie szerokokątny (120°), matryca o rozdzielczości 8 Mpx – prawdopodobnie będzie miał te same parametry, co dodatkowy obiektyw z tyłu w modelu Asus Zenfone 4.
    • Czytnik linii papilarnych: z przodu
    • Łączność: 4G VoLTE, WiFi 802.11 b/g/n, Bluetooth 4.0, GPS / GLONASS
    • Akumulator: 3000 mAh
    • Wymiary: 155.66 x 76.2 x 7.85 mm
    • Waga: 144 g

    Asus ZenFone 4 Max Pro

    ASUS ZenFone 4 Max Pro

    Patrząc na specyfikację wersji Max Pro, można powiedzieć, że jest to taka „średnia półka na sterydach”. Zwróćcie też uwagę na pojemność baterii w tym modelu.

    • Ekran: 5,5 cala, matryca IPS, 1920 x 1080 px, pokryta szkłem 2,5D.
    • GPU: Snapdragon 425 + Adreno 308 GPU lub Snapdragon 430 + Adreno 505 GPU
    • Pamięć: 2 lub 3GB RAM
    • Pamięć wewnętrzna: 32 GB, do tego obsługa kart microSD do 256 GB
    • System: Android 7.0 z nakładką Zen UI 4.0
    • Opcja Dual SIM: Hybrydowa (micro+nano/microSD)
    • Aparaty z tyłu: matryca o rozdzielczości 16 Mpx z obiektywem f/2.0. Drugi aparat zamontowany z tyłu wyposażony będzie w szerokokątny obiektyw (120°, jasność nieznana) i matrycę o rozdzielczości 8 Mpx (producent nieznany). Cyfrowa stabilizacja obrazu.
    • Aparat z przodu: matryca o rozdzielczości 16 Mpx, z obiektywem f/2.0
    • Czytnik linii papilarnych: z przodu
    • Audio: pojedynczy głośnik ze wzmacniaczem NXP Smart Amp oraz dwa wbudowane mikrofony z wbudowaną redukcją szumów
    • Łączność: 4G VoLTE, WiFi 802.11 b/g/n, Bluetooth 4.1, GPS
    • Akumulator: 5000mAh z technologią szybkiego ładowania (rapid charging, 10W)
    • Wymiary: 154 x 76.9 x 8.9 mm
    • Waga: 181 g

    Ceny modeli Asus Zenfone 4 nie zaskakują

    Pamiętajcie, że poniższy cennik został przygotowany z myślą o rynku azjatyckim. Ceny w Europie, w tym w Polsce na pewno będą się nieco różnić.

    • Asus Zenfone 4 Pro: 599 dol. (2180 zł)
    • Asus Zenfone 4: od 399 dol. (1450 zł)
    • Asus Zenfone 4 Selfie Pro: od 379 dol. (1380 zł)
    • Asus Zenfone Selfie: od 279 dol. (1015 zł)

    Z jednej strony nie są to zbyt wysokie kwoty. Z drugiej: ciężko nazwać nową linię telefonów Asusa tanią. Biorąc pod uwagę, że nie jest to strasznie popularna marka, nie spodziewałbym się, żeby nowe Zenfony odniosły jakiś spektakularny sukces rynkowy.



    Smartfony Asus ZenFone 4 Pro, ZenFone 4, Selfie Pro i Selfie bez tajemnic

    0 0

    world of tanks war stories

    Nowy, jednoosobowy tryb rozgrywki nazywać się będzie „War Stories” i pojawi się na konsolach już 22 sierpnia. Pecetowcy tym razem muszą obejść się smakiem. Albo kupić konsolę.

    Nowy tryb jednoosobowy i pojedyncze epizody, stworzone z myślą o grze w kooperacji odtwarzać będą najważniejsze wydarzenia historyczne, historie alternatywne oraz fikcyjne scenariusze. Cały dodatek „War Stories” będzie w pełni darmowy. Szkoda tylko, że nie pojawi się na pecetach.

    World of Tanks War Stories: od Drugiej Wojny Światowej po Kryzys Kubański.

    - War Stories to ewolucja naszej marki - mówi TJ Wagner, dyrektor kreatywny i wykonawczy w Wargaming Chicago-Baltimore. - Pierwsza kampania w świecie World of Tanks pozwala nam wprowadzić nową narrację i rozszerzyć tytuł dla nowych i obecnych czołgistów – dodaje.

    Nowy tryb dla pojedynczego gracza zawiera dwie kampanie składające się z 3 rozdziałów każda. Brothers in Armour koncentruje się na armii czerwonej walczącej na froncie wschodnim w czołgach Sherman i jest wprowadzeniem w rozgrywkę dla nowych graczy.

    world of tanks war stories

    Flashpoint Berlin opowiada losy brytyjskiego czołgisty starającego się przedostać przez blokadę Berlina w czasach Zimnej Wojny. W niedalekiej przyszłości planowane są dwie następne historie z III Rzeszą prowadzącą inwazję na Wielka Brytanię oraz walkę o przetrwanie ludzkości w alternatywnym zakończeniu kryzysu kubańskiego.

    Nowy tryb będzie miał też świetną oprawę audiowizualną.

    [caption id="attachment_584771" align="alignnone" width="960"]world of tanks war stories Ewington, Holden i Timson dali pokaz swoich umiejętności m.in w komiksie World of Tanks: Roll Out[/caption]

    Oprócz samej rozgrywki, historie z dodatku War Stories przedstawiane będą graczom w formie animowanych komiksów autorstwa Andi Ewingtona z ilustracjami PJ Holdena i Matt Timsona. Możecie zresztą kojarzyć ich poprzednie serie o Dark Souls II, Just Cause 3, Terminatorze i RoboCopie. Zespół ten tworzył też komiks World of Tanks: Roll Out, który powstał dzięki współpracy Wargaming z wydawnictwem Dark Horse.

    Oprawę dźwiękową zapewnia z kolei nie kto inny, niż Inon Zur. Zur to ekspert od ścieżek dźwiękowych do gier komputerowych, nominowany do nagród BAFTA (m.in. Fallout 3, Fallout 4, Dragon Age: Origins, Dragon Age 2, Crysis). Artysta dodatkowo odbywał swoją służbę wojskową, jako czołgista.

    Szkoda tylko, że War Stories nie pojawią się na pecetach.

    Kampanie dla pojedynczego gracza dostępne będą dla konsol Sony i Microsoftu. Platformy Xbox 360, Xbox One, Xbox One S i PlayStation 4 otrzymają wersję w rozdzielczości Full HD. Wersja 4K pojawi się natomiast na konsolach Xbox One X i PlayStation 4 Pro.

    Pecetowcy muszą obejść się smakiem. Przynajmniej na razie. Wargaming w końcu może wydać ten dodatek na komputery PC w późniejszym terminie. Do tego czasu zawsze można przesiąść się na konkurencyjną produkcję War Thunder  (PC i PS4), w której od początku dostępny był tryb dla pojedynczego gracza. Nie jest on zapewne tak epicki, jak War Stories, no ale, jak się nie ma, co się lubi…

    Czytaj również: Poprowadziłem Pudla do zwycięstwa – test bojowy pierwszego polskiego czołgu w WoT



    Tryb gry jednoosobowej w World of Tanks

    0 0

    Emotikony są w Internecie czymś zupełnie naturalnym. Póki co nie znajdziemy ich jeszcze w oficjalnej korespondencji. Być może w dalekiej przyszłości się to zmieni. 

    Podczas pisania tekstów na Spider's Web, zwłaszcza felietonów, nawiedza mnie czasem pokusa, by użyć takiego czy innego emotikona. Taki graficzny zapis emocji ma ten walor, że potrafi wzmocnić przekaz. Oczywiście poprzez nadużywanie go możemy osiągnąć efekt zupełnie przeciwny. Sprawić, że to, co chcemy napisać stanie się infantylne.

    Infantylizacja to słowo klucz w komunikacie, który kilka tygodni temu wydała kuria Archidiecezji Poznańskiej. Zdaniem jej urzędników używanie emotikonów jest dopuszczalne w kanałach społecznościowych, ale nie powinny być stosowane w ogłoszeniach parafialnych czy na stronach internetowych kościołów. Powód? Emoji mogą banalizować przekaz i źle świadczyć o kulturze nadawcy.

    Trudno rozstrzygnąć spór o to, czy używanie emoji sprawia, że wypowiedź staje się infantylna.

    Odpowiedź na to pytanie zależy od kontekstu i będzie zmieniać się w najbliższych latach. Choćby dlatego, że w dorosłość wchodzą ludzie, dla których używanie buziek jest równie naturalne, jak formuły grzecznościowe dla ich rodziców.

    O ulubioną ikonkę emoji została zapytana ostatnio kanclerz Angela Merkel. Szefowa niemieckiego rządu zdradziła, jaki emotikon lubi najbardziej. Jest to emoji smiley 😊. Poniżej widać go w całej okazałości w wersji dla Androida 7.1 i iOS-a 10.

    emoji

    - Kiedy rzeczy idą dobrze, dodaję nawet serduszko ❤ - powiedziała Merkel. I być może wypowiedź kanclerz Niemiec można uznać za próbę ocieplenia wizerunku wobec najmłodszego elektoratu, to zaskoczenie szefowej rządu wygląda na szczere.

    https://www.youtube.com/watch?v=nc1krx_0S9o

    Nie oznacza to rzecz jasna, że kanclerz Niemiec w oficjalnej korespondencji czy dokumentach rządowych stosuje emoji. Jeżeli popuścimy wodze fantazji możemy sobie jednak wyobrazić, jak mogłoby to wyglądać w skrajnej wersji. List do prezydenta Trumpa zakończony emotikonem płaczącej buźki, mógłby okazać się hitem Internetu.

    Emotikony jeszcze długo nie wejdą do oficjalnego języka polityki.

    Dyplomacja ma swój bardzo precyzyjny język. Protokół dyplomatyczny jest rozbudowanym systemem zasad stosowanych relacjach międzynarodowych. Dlatego nie możemy się spodziewać, że emoji będą kiedykolwiek używane w tym obszarze. Zwłaszcza, że język dyplomacji powinien być pozbawiony emocji, a emoji mają je wyrażać.

    Jeżeli zwracacie uwagę na listy zmian w kolejnych wersjach systemów operacyjnych, na pewno dostrzegliście, że często pojawiają się w nich nowe ikonki emoji. Niektórzy ironizują, że nowości w systemach niekiedy sprowadzają się niemal wyłącznie do nowych emoji.

    Emotikony to prosty i bardzo czytelny kod, który będzie zyskiwał popularność. I jeżeli nie doczekamy się korespondencji urzędowej z jego zastosowaniem, na pewno będziemy używać emoji w codziennych relacjach. Chyba, że kuria zabroni ;-)



    Nawet kanclerz Niemiec ma swoją ulubioną ikonę emoji

    0 0

    Poznaliśmy już najpopularniejsze marki i modele, jeśli chodzi o globalną sprzedaż smartfonów. A jak wygląda sytuacja na naszym lokalnym podwórku, czyli w Europie Centralnej i Wschodniej?

    Dane dotyczące sprzedaży smartfonów na rynku europejskim przygotowała firma Canalys z Singapuru. Drugi kwartał 2017 r. można pół żartem, pół serio podsumować jako chińską ofensywę na ugruntowane pozycje gigantów.

    sprzedaż smartfonów europa środkowo-wschodnia II kwartał 2017

    Pierwsze miejsce nadal należy do Samsunga. Koreański producent sprzedał 4,9 mln nowych urządzeń, odnotowując tym samym 14 proc. wzrost w porównaniu z tym samym okresem w zeszłym roku. Najchętniej kupowane smartfony Samsunga to Galaxy S8 oraz serie A i J.

    Drugą pozycję na podium zajęła firma Huawei, do której aktualnie należy 12 proc. udziałów na rynkach wschodnio i środkowoeuropejskim. Chiński producent sprzedał 1,8 mln swoich smartfonów, z czego najpopularniejszym okazał się być model Huawei P10 lite.

    Huawei tym samym wyprzedził markę Apple. Firma z Cupertino sprzedała o 50 tys. mniej urządzeń, niż Chińczycy. Niby niewiele mniej, ale te 50 tys. przesądziły o trzeciej pozycji na podium i 11 proc. udziale w rynku europejskim.

    Na czwartym miejscu pojawia się Xiaomi.

    Może nie całe na biało, ale na pewno z bardzo tanim sprzętem, dzięki czemu do chińskiego producenta należy już 7 proc. rynku CEE. Największym hitem okazał się być model Xiaomi Redmi 4A, który w II kw. 2017 r. sprzedał się w 350 tys. egzemplarzy. Myślę, że Polacy dość mocno przyczynili się do tego wyniku. Xiaomi to bardzo lubiana w naszym kraju marka.

    Jej użytkownikom nie przeszkadzał nawet fakt, że do niedawna w Polsce nie istniała nawet jej oficjalna dystrybucja. Teraz oczywiście, telefony Xiaomi dostępne są oficjalnie w sklepach ABC Data. Chociaż wielu użytkowników nadal woli sprowadzać swoje Xiaomi z Chin. To nadal najtańsza opcja.

    sprzedaż smartfonów europa środkowo-wschodnia II kwartał 2017

    Zestawienie top 5 zamyka firma Lenovo ze swoim 5 proc. udziałem. Canalys w swojej analizie nie poświęciło tej firmie zbyt wiele uwagi, chociaż te 5 proc. to całkiem niezły wynik. Ciekawe który model Lenovo sprzedawał się najlepiej – jak myślicie? My, po burzy mózgów na redakcyjnym Slacku obstawiamy G5 Plus.

    Ważniejszym pytaniem pozostaje: czy Xiaomi uda się wyprzedzić Apple?

    I czy chińskiej firmie uda się to zrobić polegając na obecnym modelu dystrybucji? Tajemnicą Poliszynela jest to, że Xiaomi bardzo chciałoby powtórzyć sukces Huawei i błyskawicznie zwiększyć swoje udziały w globalnym rynku smartfonów. Pytanie tylko, czy w takiej sytuacji Chińczykom nadal udawać się będzie sprzedawać swoje smartfony w tak atrakcyjnych cenach, jak do tej pory.



    Oto 5 najpopularniejszych producentów smartfonów w Europie